• utworzono
  • zmodyfikowano 2-03-2013
ResearchBlogging.org

Streszczenie:

Wiele "na internecie"  piszą o energii życia i jej uzupełnianiu, co ma się dokonywać poprzez naenergetyzowanie, zjawiska wibracji, rezonansu, i wspomaganie przepływu energii dzięki dyskom holograficznym. Entuzjaści tych metod mają jednak głęboko w ...  poważaniu szkołę. Zapominają, że nie żyjemy w temperaturze zera absolutnego, zatem każda cząsteczka podlega spontanicznym i chaotycznym drganiom związanym z temperaturą i każde ciało ma swoją energię wewnętrzną związaną z temperaturą. Aby w jakikolwiek sposób wpłynąć na takie cząsteczki - rzekomy "przepływ energii" musi mieć pewną wartość, dostępną dzisiejszym metodom pomiarowym. Nic podobnego jednak nie zaobserwowano, energia żywych organizmów to energia zgromadzona w związkach chemicznych, procesy życiowe mają formę reakcji chemicznych i procesów elektrochemicznych. "Naenergetyzowanie" organizmu i doprowadzenie do "przepływu energii"  co najwyżej może mieć formę porażenia prądem elektrycznym, a "rezonans" - formę podgrzania w urządzeniu przypominającym kuchenkę mikrofalową. Co ciekawe w szczególnych sytuacjach  zjawiska te wykorzystuje się w celach leczniczych, ale przecież zwolennicy "medycyny energetycznej"  nie to mają na myśli.

Wstęp - trochę dydaktycznego przynudzania

Do napisania poniższego tekstu skłoniła mnie dyskusja na blogu Drakainy dotycząca roli i znaczenia szkoły. Otóż tak się jakoś dzieje, że spora część uczestników dyskusji w internetowym śmietniku traktuje wiadomości szkolne jako mało ważne, wiązane  z poglądami ograniczonych i głupich (ich zdaniem oczywiście) nauczycieli.  Tym poglądom przeciwstawia  "nowoczesne" wiadomości z internetu, szczególnie filmiki  Youtube, przedstawiające (znów zastrzegam, że ich zdaniem oczywiście) szerszą wiedzę o świecie.

Nic też dziwnego, że szczególne uznanie zyskują doniesienia i filmiki o nieznanych ze szkoły zjawiskach. Z dziedziny nauk przyrodniczych dotyczy to zwłaszcza najróżniejszych form nieznanej energii, bądź energii znanej, ale niedocenianej w biologii. Te formy energii mają odgrywać kluczowe znaczenie w zjawisku jakim jest  materia ożywiona - życie czy umysł ludzki ma funkcjonować na zasadzie "koncentrowania energii".  Zaburzenia owej "energii życia" mają być przyczyną wielu chorób, jej jakość i ilość da się poprawić w drodze uzupełniania poprzez energetyzowanie, czy też regulowania za pomocą zjawisk znanych jako wibracje, rezonans czy holografia (w ostatnim linku patrz komentarz 2011/02/07 03:56:19 i następne).

W przytoczonej dyskusji pojawiaj się pytanie, czy szkoła daje możliwość uogólniania wiedzy, wyrobienia sobie ogólnego obrazu sytuacji na podstawie wiadomości szczegółowych. Cóż - miałem dobrych nauczycieli - dlatego takie uogólnienie, w sprawie znanych i nieznanych form energii rządzących procesami życiowymi  postanowiłem  popełnić.


Odziaływania znane fizyce

Na obecnym etapie rozwoju fizyki znamy różne rodzaje oddziaływań, za pomocą których jedno indywiduum może wpływać na losy drugiego. To oddziaływania  grawitacyjne,  elektromagnetyczne oraz  oddziaływania mające znaczenie w jądrze atomowym  - silne i słabe (to ostanie unifikowane z elektromagnetycznymi w elektosłabe).

Oddziaływania grawitacyjne są niezwykle "słabe", aby zaobserwować ich efekt potrzebny jest obiekt o wielkiej masie, jak nasza Ziemia.  Żyjemy w jej "uścisku" ale w porównaniu z Ziemią mamy małą masę, zatem nie ma możliwości, aby organizmy o tak małej masie jak nasza, w jakikolwiek znaczący  sposób wykorzystywały oddziaływania grawitacyjne do przekazywania informacji pomiędzy swoimi składowymi.

Oddziaływania "silne" aczkolwiek silne - są takimi na niezwykle krótkich dystansach, na dalszych są bardziej niż słabe. To oddziaływania wiążące "w kupę" jadro atomowe, jego efekty wykorzystano w Hiroszimie i w energetyce jądrowej. W żywym organizmie  nie zaobserwowano roli energetyki jądrowej, gdyż oddziaływania zachodzą na nieporównywalnie większych dystansach.

Dlaczego tak się dzieje - otóż istnieją siły "środka" - oddziaływania elektromagnetyczne. To one są odpowiedzialne za wiązanie atomów w cząsteczki i jeszcze większe struktury. Reakcje chemiczne, większość nauki znanej jako chemia  - to tak naprawdę fizyka oddziaływań elektromagnetycznych rozpatrywanych według określonych zasad. I właśnie chemia, reakcje chemiczne to jest coś, co decyduje o kształcie życia. Energia żywego organizmu to właśnie energia chemiczna, czyli energia oddziaływań elektromagnetycznych ale w specyficznej formie - skoncentrowana w postaci wiązań chemicznych - wiązań pomiędzy atomami i cząsteczkami.

Jak to - zapyta dociekliwy dyskutant, jaka chemia, co on znowu ...  przecież żywe organizmy generują wiele zjawisk energetycznych i elektromagnetycznych.  Można je rejestrować w EKG, EEG, EMG, fotografii Kirliana...

Elektrochemiczne procesy życiowe na poważnie

Dziedziną chemii jest także elektrochemia - w szkole niewyobrażalnie nudna (dla niektórych oczywiście).  Zajmuje się ona  procesami chemicznymi z udziałem  atomów i cząsteczek posiadających ładunek elektryczny (czyli jonów) i towarzyszącym im  zjawiskom elektrycznym  - powstawaniem pola elektrycznego i przepływem prądu elektrycznego. Elektrochemia to przyjaciółka  procesów biologicznych: wiele czynności życiowych to zjawiska z elektrochemicznej parafii - wytwarzanie (dzięki procesom chemicznym oczywiście) różnic w stężeniu jonów, generowanie przez to pola elektrycznego, które z kolei oddziałuje na inne składowe komórki.

www.youtube

Typowy przykład to komórka mięśniowa czy nerwowa - reakcje chemiczne utrzymują transbłonową różnicę stężenia jonów na zewnątrz i wewnątrz komórki, czyli różnicę w potencjale elektrycznym. Cząsteczka substancji pełniącej rolę sygnalizacyjną doprowadza do "otwarcia" błonowego "kanału jonowego", co  wywołuje napływ jonów, czyli zmianę potencjału elektrycznego.  To z kolei poprzez inne zależne od potencjału "kanały jonowe" (voltage gated ion channels) wywołuje wędrowanie impulsu chemiczno-elektrycznego wzdłuż komórki. Efekt ten określamy jako potencjał czynnościowy (action potential w języku youtube - polecam!). Właśnie te zjawiska te rejestrujemy w postaci elektrokardiogramu czy elektroencefalogramu (EEG - badanie z takimi  elektrodkami na głowie), czy wszystkich innych bioprądów. Sumując:  zjawiska elektromagnetyczne związane z życiem (bioprądy, fale itd.) są odzwierciedleniem  procesów elektrochemicznych, ale nie są ich przyczyną.

Zgromadzoną wiedzę na ten temat możemy wykorzystać, na przykład synchronizując skurcz włókien mięśnia serca prądem elektrycznym, o czym pisze Biokompost. Synchronizować pracy mózgu  nie radzę próbować,  komórki nerwowe tam pracujące realizują różne funkcje, zatem ich praca nie jest zsynchronizowana, jak w sercu. Aby sterować pracą mózgu należałoby do każdej komórki nerwowej podłączyć osobny drucik i stymulować ją innym prądem.

Teraz o "energii życiowej" w innym znaczeniu

Co zatem z życiodajnymi falami elektromagnetycznymi, energią życiową, wibracjami, rezonansem, hologramami, które "regulują przepływ energii"? Ano nic, nie ma takich. Dlaczego?  Jeżeli szukalibyśmy jakichś form ukrytej energii życiowej w  nie-chemicznej formie - musiałaby mieć formę fal elektromagnetycznych, jak to widział ks. prof. Sedlak.  Ale fale elektromagnetyczne to coś całkiem innego, niż opisywany tu prąd elektryczny wywołany różnicami stężeń jonów.  Fale elektromagnetyczne nie mają masy ani ładunku elektrycznego, rozpraszają się promieniście względem swojego źródła, czyli ich gęstość energii zmniejsza się do 3 potęgi wraz z odległością.   Pod względem oddziaływań grają więc "w niższej lidze" niż jony i elektrony.

Aby dać jakiś znaczący efekt w oddziaływaniu z materią, promieniowanie elektromagnetyczne musi spełnić odpowiednie warunki.  Taki efekt daje  na przykład promieniowanie elektromagnetyczne o wysokiej energii fotonów zdolne do jonizacji - ultrafiolet, promienie rentgenowskie itd. Promieniowanie o niższej energii fotonów, nie wywołujące jonizacji też może dać jakiś odczuwalny efekt, jeżeli przekaże tyle energii, aby w znaczący sposób zmienić energię wewnętrzną ciała wynikającą drgań cząsteczek związanych z temperaturą . To dlatego nie padamy trupem pod wpływem każdego promienia świetlnego czy fali radiowej. Potrafimy rejestrować fale elektromagnetyczne z dużą dokładnością -   form energetycznych spełniających opisane warunki w żywych organizmach nie zarejestrowano.

Rezonans to brzmi dumnie, ale co to jest?

Podobnie ma się sprawa z działaniem na organizm przy pomocy wszelkiego rodzaju wibracji i rezonansu.  Materia ma niemałą energię wewnętrzną związaną z temperaturą. Wpłynąć na nią można nie każdą "wibracją", o dowolnej energii i częstotliwości, ale działaniem, które potrafi w jakikolwiek znaczący sposób zmienić energię wewnętrzną układu. Pomóc w tym może zjawisko rezonansu.  Co to jest? Zjawisko rezonansu polega na  wzbudzeniu drgań w określonych częstotliwościach,  zgodnych z częstotliwością drgań własnych układu (tzw. częstotliwością rezonansową) , specyficzną dla tegoż układu. Wtedy przekazywana energia nie rozproszy się w przestrzeni, ale ulegnie zaabsorbowaniu przez obiekt docelowy. Jakie to częstotliwości? Dla cząsteczek wody na przykład 2.45 Ghz, dla innych cząsteczek większa lub mniejsza, ale tego rzędu. Wystarczy więc zbudować sobie kuchenkę mikrofalową i przyrząd do "energetyzowania" gotowy.  Działanie kuchenki mikrofalowej polega właśnie na "energetyzowaniu" wody poprzez zjawisko rezonansu. W medycynie stosuje się oczywiście mikrofale, na przykład do zabiegów fizykoterapeutycznych w chorobach stawów, ale  to wszystko, co udało się osiągnąć poprzez "energetyzowanie" żywej materii polami elektromagnetycznymi. Po uwagach Wojtka Burzyńskiego (poniżej) chciałbym skorygować wpis.  Ciało ludzkie ZA ŻADNE SKARBY nie da się wprowadzić w rezonans przy pomocy fal elektromagnetycznych, nawet przy pomocy kuchenki mikrofalowej. Kuchenka mikrofalowa "energetyzuje"poprzez "wibracje" (w tym wypadku cząsteczek wody) ale nie wprawia  je w rezonans.

Przykład z życia

Najpopularniejszą metodą pseudoleczenia i pseudodiagnostyki, która powołuje się na rezonans to metoda tzw. Biorezonansu (przez litość dla "naszych" podaję piśmiennictwo rumuńskie - pozycja nr 1).  Stosowane są tam  wolnozmienne prądy (pola?) elektromagnetyczne, na podobieństwo naturalnych bioprądów, które mają wejść w rezonans i zniszczyć twory nieprawidłowe oraz wspomóc mechanizmy obronne . Jak widać twórcy metody poplątali   procesy elektrochemiczne, których efektem jest powstanie bioprądów,  ze zjawiskiem drgań rezonansowych (drgań własnych). Na szczęście stosują impulsy o nieistotnej energii.

Na zakończenie optymistycznie: Według aktualnych informacji medialnych polscy gimnazjaliści podskoczyli w ciągu ostatniego 10-lecia w klasyfikacji europejskiej o 16 oczek w zrozumieniu zjawisk przyrodniczych. W pozycji drugiej  piśmiennictwa autorzy opisują zjawisko braku świadomości, iż niektóre powszechne metody "leczenia" mają charakter "alternatywny" i pseudonaukowy. Miejmy nadzieję, że ta statystyka także się poprawi.

  • Goldura N, & Goţia S (2010). [Incursion into bioelectromagnetism]. Revista medico-chirurgicala a Societatii de Medici si Naturalisti din Iasi, 114 (1), 266-70 PMID: 20509314
  • Wolański L, Stanisławek A, & Kachaniuk H (2007). [Knowledge of the term and methods of alternative medicine in the example of the patients of one bioresonance practice]. Polski merkuriusz lekarski : organ Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, 23 (138), 430-4 PMID: 18432126 
  •   Ernst, E. (2004). Bioresonance, a Study of Pseudo-Scientific Language Forschende Komplement-rmedizin und Klassische Naturheilkunde / Research in Complementary and Classical Natural Medicine, 11 (3), 171-173 DOI: 10.1159/000079446