• utworzono
  • zmodyfikowano 17-03-2013

tbl

Toczą się obecnie dyskusje nad przypadkami śmierci dzieci w wyniku wydawało się banalnych infekcji. Czy to wina strukturalnych wad systemu opieki doraźnej? A może skutek wieloletniego upokarzania pediatrii i pediatrów jako (rzekomo) piątego koła u wozu. A może lekarze i dyspozytorzy są winni - koniec i kropka!

Chciałem zwrócić uwagę na dwa aspekty, o których rzadko się wspomina:

  • "Zapisał witaminę C"  - tak wynika z oświadczeń rodziców w jednej ze spraw
  • Większość dzieci zmarło na choroby, na które są szczepienia (grypa, meningokoki)

Komentarz niepotrzebny.

Aby w notce wprowadzić jakiś wątek pozytywny, chciałbym coś poradzić. Chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że leczenia przyczynowego większości infekcji nie ma. Nie ma też możliwości hospitalizacji i obserwacji każdego dziecka z gorączką, nie ma możliwości wykonania u każdego dziecka z katarem i gorączką błyskawicznej diagnostyki w kierunku meningokoków czy wirusów grypy. Może kiedyś, nie teraz. 

Podawanie witamin jest niepotrzebne, cel tego działania to często strach przed pacjentem i  przekonanie, że "coś się robi".

Co zatem robić? Najważniejsze jest zapewnienie sobie możliwości kontaktu z pediatrą bez względu na okoliczności,  porę dnia i nocy. Takiego co nie "przekupuje" rodziców dziesiątkami witamin i leków homeopatycznych na każde kichnięcie, aby czuli się zadowoleni i uważali do za "dobrego doktora" co wszystko wyleczy.

To ważne. Taki  pediatra nie wyleczy, nie jest "dobry", ale rozpozna zagrożenie i skieruje dziecko do szpitala, uzasadni rozpoznanie tak, aby było potraktowane poważnie a nie wzruszeniem ramion.

Jak to zrobić? Różnie, można się oczywiście dodatkowo ubezpieczyć, ale moim zdaniem, w większości "wiejskich" ośrodków nie jest to konieczne, tam pozostało wielu doświadczonych pediatrów z drugą specjalizacją lekarza rodzinnego, zadowolonych ze swojej pracy. 
Warto też pomyśleć o aspektach socjologicznych. Jesteśmy ludźmi i w kontaktach ze "Służbą Zdrowia" dochodzi nieraz  do sytuacji opisanych przez Telemacha. Najogólniej rzecz biorąc nocna wizyta nie jest dobrym miejscem na rozmowę o parafarmaceutykach, witaminach, diecie, stosowaniu wapnia, czosnku, sposobach stosowanych przez babcię, czy lepsza zupa koperkowa od marchewkowej itd itp. Można sobie zrazić człowieka.
Kategorie: