• utworzono
  • zmodyfikowano 2-02-2015
Witamina D

Tak się życie ułożyło, iż zarówno w „realu” jak i wirtualnie ciągle mam okazję dyskutować o witaminach. Jakie witaminy należy spożywać, aby zachować zdrowie i dobrą kondycję? Ciekawa a zarazem typowa historia, obrazująca zjawiska z pogranicza socjologii i medycyny jest związana z witaminą D.

Niedobór witaminy D3 i konieczność jej suplementacji to jedna z bardzo szeroko dyskutowanych strategii zapobiegania chorobom cywilizacyjnym. Dyskusja ta trwa nota bene od XVIII wieku, gdyż wtedy, wraz z rozwojem chemii i fizjologii rozpoczęto badania nad wpływem substancji zawartych w pokarmie na występowanie chorób. Substancjom, które nie stanowiły budulca, lecz były konieczne do zachowania zdrowia polski fizjolog Kazimierz Funk nadał nazwę witaminy.Ponieważ potwierdzono skuteczność oleju z wątroby dorsza w zapobieganiu krzywicy – uznano, iż musi zawierać witaminę i jako czwartej po względem kolejności wykrycia nadano symbol D.

Dalszy rozwój chemii pozwolił na zidentyfikowanie kolejnych związków o aktywności witaminy D - związków steroidowych – ergokalcyferolu wytwarzanego przez niektóre rośliny i grzyby, (D2) i cholekalcyferolu pochodzenia zwierzęcego (D3).

Witamina D, którą wiązano z obecnością w wątrobie dorsza (i po odkryciu podobnych związków przechrzczono na D1) okazała się mieszaniną cholekalcyferolu i nie mającego aktywności przeciwkrzywiczej lumisterolu.

Warto zauważyć, że witamina D3 może być syntetyzowana w organizmie człowieka, lege artis powinno się odebrać jej miano witaminy, lecz tak się nie stało.

Witaminy z grupy D rozwijają aktywność biologiczną po przekształceniu do 1,25-hydroksypochodnych (kalcytriolu). Receptor dla kalcytriolu jest receptorem jądrowym, czynnikiem regulacyjnym, obecnym właściwie we wszystkich komórkach mających zdolność transkrypcyjną.

Pojawia się zatem pytanie: Jakie jeszcze niekorzystne efekty zdrowotne mogą być spowodowane niedoborem witaminy D3?

Na ten temat opublikowano wiele prac, ich metodologia zazwyczaj polegała na porównaniu chorobowości w wybranych grupach ze stężeniem 25-hydroksypochodnej witaminy D (ze względu na dłuższy czas półtrwania i łatwiejszą technikę oznaczania). Wnioski były takie, że właściwie trudno znaleźć dziedzinę medycyny, gdzie nie obserwowano niskiego stężenia 25-OH-D3 w grupach o zwiększonej zachorowalności. Związek taki obserwowano aż do stężenia 25-OH-D3 sięgającego 75nmol/l (30ng/ml).

Za tym poszły zalecenia organizacji eksperckich zalecających profilaktyczne stosowanie witaminy D3, nawet u osób zdrowych.

W 2010 r amerykańska pozarządowa niezależna organizacja Institute of Medicine (IoM) zaleciła stosowanie dawki 600-800j osobom unikającym nasłonecznienia. W 2011r Endocrine Society (ES, stowarzyszenie endokrynologów o zasięgu globalnym) powtórzyło te zalecenia, dodając uwagę, iż do uzyskania postulowanego stężenia 25-OH-D3 75nmol/l, które mogłoby zapewnić pozakostne efekty suplementacji D3 potrzeba większych dawek - 2000-4000j.

No i się zaczęło. Świat dowiedział się, że wszystkie możliwe choroby biorą się z niedoboru witaminy D, że nowotwory, zawały, stwardnienie rozsiane to wynik spisku lekarzy i Big Pharmy, ukrywających prawdziwą przyczynę chorób, wystarczy spożywać D3 i wszystko się odmieni.

Świat nie zauważył jednak warunkowego charakteru zaleceń ES, nie miał też widać czasu na zapoznanie się z bardzo istotnym zastrzeżeniem IoM, iż 97% ludzkiej populacji osiąga samoistnie stężenie 25-OH-D do wartości 50 nmol/l, zatem prozdrowotny wpływ dużych dawek D3 i stężenia 25-OH-D3 przekracającego 75 nmol/l jest nieudowodniony.

W styczniu 2014 roku czasopismo The Lancet Diabetes and Endocrinology opublikowało omówienie badań interwencyjnych – takich, gdzie nie tylko analizowano związek stężenia 25-OH-D z zachorowalnością, ale także efekty suplementacji witaminy D. Do omówienia znaleziono aż 290 takich badań. Wyniki okazały się wielce rozczarowujące.
Nie stwierdzono istotnego wpływu suplementacji witaminy D na występowanie przytoczonych schorzeń. Nawet wpływ na występowanie złamań okazał się nikły. Niewielki był także wpływ na współczynnik zgonów. 

Jak autorzy tłumaczą wykryty wcześniej związek stężenia 25-OH-D z chorobowością?
Uważają, że jest on raczej skutkiem a nie przyczyną chorób. Zły stan zdrowia, procesy zapalne, niewłaściwy tryb życia, niewłaściwa dieta i używki są przyczyną mniejszej dostępności witaminy D, mniejszego jej wchłaniania i syntezy w skórze, zaburzeń aktywacji do kalcytriolu.

Praca była szeroko komentowana w czasopismach i serwisach fachowych, większość komentatorów uważa, że nie udowodniono celowości uzyskania stężenia 25-OH-D wyższego, niż 40-50 nmol/l. W ciągu ostatnich 6 miesięcy opublikowano kilka podobnych analiz, najbardziej wymowny jest tytuł ostatniej: The Vitamin D Hypothesis Revisited.

Co dalej? Wracamy do roku 2009-2010: Suplementacja witaminą D3 jest wskazana u osób unikających nasłonecznienia (zimą chcąc nie-chcąc ten stan dotyczy większości mieszkańców naszej szerokości geograficznej), suplementacja witaminy D3 nie jest panaceum na wszystkie schorzenia, nie zastąpi konwencjonalnej medycyny.

Jako komentarz mogą posłużyć liczne dyskusje i artykuły w polskiej „sekcji” Research Blogging wyjaśniające różnice pomiędzy związkiem statystycznym i przyczynowo-skutkowym, że tylko pozwolę sobie przypomnieć anegdotyczną dyskusję o parterze, piętrze i psie. Warto zapoznać się także z zastrzeżeniami statystycznymi Januarego w przytoczonej i bieżącej notce - natura świata jest taka, że nawet poprawnie przeprowadzone prace naukowe mogą dawać wyniki przypadkowe.

Autopromocja

„Porzucenie” bloga na 6 miesięcy miało związek z poważnymi zmianami w aktywności zawodowej, a mianowicie uruchomieniem własnej przychodni, gdzie wreszcie są warunki do bezpiecznego i godnego traktowania pacjentów. Autorzy i dyskutanci „zaprzyjaźnionych” okołonaukowych blogów będą tu mile widziani i czeka na nich specjalna oferta promocyjna.

Piśmiennictwo:

ResearchBlogging.org

Holick, M. (2007). Vitamin D Deficiency New England Journal of Medicine, 357 (3), 266-281 DOI: 10.1056/NEJMra070553 

 
Autier, P., Boniol, M., Pizot, C., & Mullie, P. (2014). Vitamin D status and ill health: a systematic review The Lancet Diabetes & Endocrinology, 2 (1), 76-89 DOI: 10.1016/S2213-8587(13)70165-7

Al Mheid, I., Patel, R., Tangpricha, V., & Quyyumi, A. (2013). Vitamin D and cardiovascular disease: is the evidence solid? European Heart Journal, 34 (48), 3691-3698 DOI: 10.1093/eurheartj/eht166
Thayer, Z. (2014).

 The Vitamin D Hypothesis Revisited: Race-Based Disparities in Birth Outcomes in the United States and Ultraviolet Light Availability American Journal of Epidemiology, 179 (8), 947-955 DOI: 10.1093/aje/kwu023