• utworzono
  • zmodyfikowano 17-07-2014

Czy można wybudzić pacjenta ze śmiercią mózgu? Po ostatnich smutnych wydarzeniach we Wrocławiu, wiemy, że tak. Aktualna definicja śmierci jako śmierci mózgu została ukuta  w celu rozwoju transplantologii, umożliwienia pobierania organów od osób żywych i uniknięcia odpowiedzialności przez lekarzy, którzy dokonali pierwszych transplantacji serca. Profesor Jan Talar poinformował, że są metody wybudzania pacjentów ze śmiercią mózgu, jednak dostępne tylko dla wybranych. Dlaczego ich nie zastosowano w przypadku 17-letniego Kamila? Dr Jacek Norkowski przyznaje, że nie rozumie dlaczego. Nie mieli za to wątpliwości Koleżanki i Koledzy Kamila - lekarze chcą go zabić w majestacie prawa, aby uzyskać organy i je sprzedać.

handel-organami

Jakie wnioski można wyciągnąć obserwując to, co się stało? Myślę, że czas na wznowienie pewnego wątku dyskusji na temat organizacji systemu ochrony zdrowia w Polsce. Czy jedyną możliwą opcją jest istnienie dominującej instytucji jak NFZ, do której wpływa większość środków przeznaczonych na ochronę zdrowia, przez co siłą rzeczy jesteśmy skazani na podporządkowanie się jej procedurom?

W początkowym etapie dyskusji, w latach 90-tych XX w. twierdzono, że nie. Zrealizowano  zatem niezbyt szczęśliwy pomysł regionalnych i branżowych kas chorych, z wizją dalszych zmian, scalania, dopuszczenia innych podmiotów, umożliwienia realnej konkurencji (konkurencja kasy krakowskiej i szczecińskiej dla mieszkańca Krakowa  - wolne żarty).  

W kolejnych latach zwyciężyła opcja jednolitej instytucji - scalono kasy w NFZ. Dyskusja na temat potrzeby monopolu NFZ właściwie  zanikła - częściowo po doświadczeniach bankructw kas chorych w krajach ościennych, ale tak naprawdę z braku chętnych do podejmowaniu tematu. Jest jak jest, reformujmy NFZ zamiast paplać po próżnicy.

Aktualne wydarzenia, krytyka podstawowych zasad udzielania pomocy medycznej i brak zaufania do środowiska lekarskiego są dobrym momentem na zreanimowanie dyskusji o celowości istnienia monopolu NFZ. Są kraje, gdzie istnieje system ochrony zdrowia bez centralnej instytucji dystrybuującej środki, warto zapoznać się z przykładem niemieckim opisanym na blogu CMOS-a. 

Jeżeli nie aspekt ekonomiczny to może społeczny spowoduje, że demonopolizacja NFZ będzie niezbędna?

Może powstanie fundusz, w którym metody wybudzania pacjentów ze śmiercią mózgu będą stosowane dla wszystkich, a nie tylko wybranych? Kryterium śmierci jako śmierci mózgu zostanie zastąpione przez inne, nie będzie zabijania dla organów, nie będzie handlu organami, nie będzie budzących grozę przeszczepów. Niepłodność i nie tylko będzie leczona naprotechnologią, nie będzie szczepień, za to refundowana będzie homeopatia i ziołolecznictwo. Mam nadzieje, że taki fundusz w końcu powstanie, a krytycy obecnej zdegenerowanej (wegług nich) koncepcji medycyny nie zawahają się, nie pójdą na kompromis, gremialnie zgłoszą tamże swój akces.

P.S

Aktualna definicja śmierci, jako śmierci mózgu nie wzięła się bynajmniej wyłącznie w celu umożliwienia rozwoju transplantologii. Jej zaistnienie, a właściwie potrzebę zaistnienia zawdzięczamy postępowi w metodach utrzymywania przy życiu, sformułowaniu zasad sztucznego oddychania i masażu serca, pojawieniu się defibrylatorów. 

Okazało się wtedy, że człowieka z zatrzymanym krążeniem, czyli potocznie martwego, czasami udaje się ożywić. Niekiedy bez ubytków neurologicznych a niekiedy z ubytkami, często nieodwracalnymi, Ukuto pojęcie resuscytacji i reanimacji (czym to się różni  każdy powinien wiedzieć). 

Niekiedy stan "ożywienia" jest tylko pozorny i czasowy. Bez funkcjonujących niektórych partii układu nerwowego (rdzeń przedłużony, centralne ośrodki hormonalnie czynne) nie da się w nieskończoność utrzymywać funkcjonującego krążenia i równowagi metabolicznej. Przypadki długotrwałego utrzymywania przy życiu pacjentów ze śmiercią mózgową są  wyjątkiem niż regułą, zazwyczaj dochodzi do ponownego zatrzymania krążenia (co też o omawianym przypadku się stało). 

Pojawiła się zatem konieczność sformułowania kryterium śmierci, wskazówek co do czasu resuscytacji, zasad jej zaprzestania, odstąpienia od resuscytacji, uznania pacjenta za zmarłego itd. Rozwój transplantologii był tylko jednym z następstw postępu w technikach utrzymywania przy życiu, one i tak zostałyby sformułowane. Podstawowe informacje o pojęciu śmierci mózgowej, reanimacji, resuscytacji, nabyłem w czasie studiów w latach 80-tych, gdy transplantologia w Polsce raczkowała, przed pierwszym udanym przeszczepem serca. 

Co do kontekstów politycznych i sugestii, iż aktualna definicja śmierci jest dziełem jakowychś komuchów i lewaków: Przedmiot "Podstawy pierwszej pomocy" wykładał prof. Marek Sych  - były żołnierz AK, więziony przez UB i skazany na 10 lat. Bynajmniej nie uważał, że definicja śmierci mózgowej jest zła, wręcz przeciwnie, to On przyczynił się do rozpropagowania obecnego stanu rzeczy. 

Twierdzenia, że procedury stosowane w Polsce nie przewidują metod ratowania mózgu są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Cytowana w jednym z linków osoba, która tak twierdzi, lepiej popracowałaby trochę na OIOM-ie a potem wyspowiadała się z grzechu pychy i fałszywego świadectwa.