• utworzono
  • zmodyfikowano 24-02-2015
Victoza

Czytacie bloga Sami Chan? Jeśli nie, to dużo tracicie. Poruszony jej wpisem "walentynkowym" chciałbym coś napisać o nowym, wielce rokującym leku „na otyłość”.

W leczeniu farmakologicznym otyłości nie ma zbyt dobrych doświadczeń, można je scharakteryzować znanym bon motem „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane". Leki prokurowane dla celów leczenia otyłości przeważnie miały za zadanie ograniczyć łaknienie poprzez działanie ośrodkowe, wpływ na ośrodek łaknienia i sytości w podwzgórzu. Usiłowano powtórzyć efekt, który obserwujemy po podaniu środków psychostymulujących (jak amfetamina czy kofeina), oczywiście bez ich niekorzystnych efektów.

Początki były zawsze obiecujące, koniec zawsze ten sam: efekty działania leku nie były zachwycające, natomiast mnożyły się doniesienia o efektach ubocznych, najczęściej z powodu niekorzystnych efektów krążeniowych (układ krążenia też ma swój ośrodek w podwzgórzu). W chwili obecnej w Unii Europejskiej nie jest zarejestrowany ani jeden z leków działających zgonie z podanym mechanizmem. Jedynym poważnym sposobem leczenia otyłości (oprócz zmiany trybu życia oczywiście) pozostawały operacje bariatryczne, przede wszystkim zmniejszające objętość żołądka i opóźniające jego opróżnianie.

Co zatem zarejestrowano? Skąd optymizm w tytule? Przed kilkoma laty w diabetologii rozpoczęła się era leków inkretynowych. Najbardziej skomplikowanym narządem dokrewnym Drogi Czytelniku wcale nie jest przysadka mózgowa, lecz jelito, z jego setkami (tysiącami) najróżniejszych peptydów o działaniu sygnalizacyjnym, które wydzielają się pod wpływem bodźców pokarmowych i nawzajem ze sobą interferują. Szczególnie interesującym jawił się GLP-1 (peptyd glukagonopodobny, glucagone-like-peptid), stymulujący trzustkę do wydzielania insuliny poprzez odpowiednie receptory. Powstały więc leki inkretynowe, niektóre z nich hamują rozpad GLP-1, potencjalizując jego naturalny efekt, niektóre są po prostu długodziałającymi agonistami jego receptora.

Każdy, kto kiedykolwiek zajmował się leczeniem chorych na cukrzycę t. 2, wie jakie to niewdzięczne zadanie, niedocenione przez zapatrzone w medycznych "Bogów" społeczeństwo. Podając sztuczną insulinę, lub leki zwiększające wydzielanie naturalnej (jak popularne pochodne sulfonylomocznika), możemy doprowadzić do wzrostu masy pacjenta. Insulina ma wszak działanie anaboliczne i to nie tylko na mięśnie, ale tkankę tłuszczową przede wszystkim. Takiego efektu (wzrostu masy) można się było spodziewać po lekach inkretynowych.

A tu niespodzianka! Stosowanie agonistów GLP-1 nie tylko nie doprowadzało do zwiększenia masy, ale do jej spadku o ok 10-20%. Dlaczego tak się dzieje? Pobudzanie wydzielania insuliny to nie jedyny efekt GLP, zaobserwowano również działanie hamujące łaknienie i inne efekty metaboliczne. Na dzień dzisiejszy uważa się, że leki te opóźniają opróżnianie żołądka (co naśladujemy w operacjach bariatrycznych) oraz wpływają na ośrodek łaknienia/sytości bezpośrednio jak i pośrednio, poprzez zwiększenie stężenia różnych składowych metabolizmu (przede wszystkim wolnych kwasów tłuszczowych).

GLP-1

Schemat działania GLP-1 i pokrewnego hormonu GIP udostępniony przez serwis Lipids Online

Zdecydowano się więc rozszerzyć wskazania do stosowania agonistów GLP-1, zarówno amerykańska Federacja do spraw Leków i Żywności (FDA) jak i Europejska Agencja Lekowa (EMA) zarejestrowały pierwszy z agonistów GLP-1 o nazwie liraglutyd, do leczenia otyłości.

Lek ten jest już zarejestrowany w Polsce do leczenia cukrzycy pod nazwą Victoza, jednakże dawka stosowana w otyłości jest większa: nie 0,6-1,8 mg ale 3 mg dziennie. Producent leku, firma Novo Nordisk ochoczo dostarczyła więc nowy preparat o nazwie Saxenda.

Pozostaje pytanie o efekty działania, skutki ubocznre i farmakoekonomikę. Efekty działania - jak się wydaje - będą podobne do dotychczasowych. Przy utrzymywaniu typowej dla cukrzyków diety (wszyscy, zdrowi i chorzy powinni tak się odżywiać) można liczyć na 10-20% spadek wagi.

Są doniesienia o efektach ubocznych, w szczególności zwiększenia częstości raka rdzeniastego tarczycy - wrednego choróbska, z którego nie zawsze można wyleczyć. Niestety, majstrowanie przy „starych” ewolucyjnie mediatorach o wielokierunkowym działaniu musi przynieś jakieś skutki uboczne. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że spadek masy ciała o osoby otyłej to rzecz ważna dla zachowania zdrowia, znamy wiele chorób zależnych od masy ciała, z zawałami, cukrzycą i rakiem nerki na czele.

Wreszcie farmakoekonomika: Victoza kosztuje 638 złotych i jeszcze osiem groszy za dawkę miesięczną 0,6 mg/dziennie. Ile w Polsce będzie kosztowała Saxenda?

Informacje o konflikcie interesów:

Tak, jest konflikcik. W 2001 r. firma Novo Nordisk, (producent insulin) zasponsorowała autorowi tego spisu poczęstunek dla Komisji i Recenzentów po obronie doktoratu. Dla firmy Novo Nordisk nie była to zbyt szczęśliwa inwestycja, gdyż rozdzielono specjalizacje diabetologii i endokrynologii, zatem wkrótce przestałem leczyć cukrzyków. Wcześniej stosowałem insuliny firmy Novo Nordisk, jak też jej jedynego konkurenta firmy Eli Lily (innych nie było). Od tego czasu (2001) nie mam związków z Novo Nordisk.

Piśmiennictwo:

ResearchBlogging.org

  • Vilsboll, T., Christensen, M., Junker, A., Knop, F., & Gluud, L. (2012). Effects of glucagon-like peptide-1 receptor agonists on weight loss: systematic review and meta-analyses of randomised controlled trials BMJ, 344 (jan10 2) DOI: 10.1136/bmj.d7771
  • Charakterystyka produktu leczniczego leku Victoza
  • Pozytywna opinia Komitetu dla Produktów Medycznych Przeznaczonych do Użytku Przez Ludzi (CHMP) Europejskie Agencji Leków w sprawie preparatu Saxenda
Kategorie: