• utworzono
  • zmodyfikowano 20-06-2016
Streszczenie: Nuclear sharing w naszym wypadku polegałby na użyciu broni jądrowej (własnej) przeciwko wojskom agresora, ale głównie na własnym terytorium! To nie żart, taka jest właśnie rzeczywistość. Abstrahując od sensowności takich planów, Polska nie jest to tego rodzaju działań przygotowana, między innymi nie mamy wystarczającego zapasu płynów infuzyjnych i sterylnych środków opatrunkowych. Nie wierzysz? Czytaj dalej!

Bomba jądrowa B61

Bomba jądrowa B61, źródło: US Army, domena publiczna

To jeden z nielicznych wpisów ocierający się o "politykę", na szczęście będzie krótki. Szerokim echem odbija się dyskusja o uczestnictwie Polski w programie "Nuclear sharing". Chciałbym przypomnieć o jednym aspekcie tegoż programu, który nie doczekał się przedstawienia opinii publicznej. Wiem, że osoba, która poruszyła tę lawinę ukończyła bodajże 7 szkół wyższych a ja tylko jedną, a jednak czegoś zabrakło.

Otóż program dotyczy taktycznej broni jądrowej, a więc takiej, która ma na cel wspieranie własnych wojsk w wypełnieniu ich zadań bojowych. W chwili obecnej ogranicza się do bomb "atomowych" (konkretnie B61) zdolnych do przenoszenia nie tylko przez strategiczne bombowce, ale samoloty wielozadaniowe dostępne dla nie-za-bogatych, w rodzaju naszych F-16.

A wiecie Szanowne Czytelniczki i Szanowni Czytelnicy gdzie w Europie te bomby mogą być zrzucane? Jeżeli agresorem ma być Rosja to nie ma innej możliwości, niż użyć je na terenach tzw wschodniej flanki NATO, czyli na terenie Polski, Litwy, i tak dalej. Można oczywiście zniszczyć Kaliningrad, ale po co, chyba że pierwsi atakujemy Rosję.

Lotnictwo myśliwsko-bombowe, bez wsparcia naziemnych systemów, nie ma możliwości wykonywania zadań daleko w głąb skoncentrowanej obrony przeciwlotniczej dobrze przygotowanego przeciwnika. Potrzeba tych wszystkich radarów, sektorowych i dookólnych, osłony przeciwlotniczej i antybalistycznej, własnych rakiet antyradarowych na wspierających samolotach, centrów dowodzenia, krążących w pobliżu AWACS-ów, samolotów walki elektronicznej i powietrznych tankowców (które trzeba osłonić) a tego wszystkiego jak dotąd nie ma.

Dlatego sprawa taktycznej broni jądrowej jest w impasie. Dokąd sami nie uzbroimy swojego podwórka, będziemy mogli ją wykorzystać przede wszystkim na własnym terytorium.

Tak się życie ułożyło, że wiem co nieco na temat wojny z udziałem broni jądrowej, większość strat jest wynikiem urazów "konwencjonalnych", termicznych i mechanicznych. Polska nie jest przygotowana do prowadzenia takiej wojny, symulacje wykazują, że nie ma na przykład wystarczającego zapasu płynów infuzyjnych i sterylnych opatrunków do udzielenia pomocy rannym w wyniku "friendly fire". Przy braku możliwości udzielenia pomocy i niesprzyjających warunkach atmosferycznych nawet banalne oparzenia i urazy stają się groźne, są źródłem poważnych strat.

Jeżeli zdradziłem jakąś tajemnicę, proszę o łagodny wymiar kary, jak tuszę Władimir Władimirycz Putin również wie o tym dobrze.